Aborcja jest terminem medycznym stosowanym również w mowie potocznej i dotyczy przerwania ciąży – czyli do śmierci zarodka lub płodu.

W Polsce dopuszcza się aborcję w trzech przypadkach:

– zagrożenia życia lub zdrowia matki, z orzeczenia lekarza (biorąc pod uwagę, iż nasi lekarze lubią się mylić to takich zabiegów nie ma dużo chyba że po znajomości);

– wyniki badań prenatalnych dowodzą nieodwracalnego trwałego uszkodzenia zarodka lub płodu (ich ilość jest znikoma lub lekarze, po wywiadzie rodzinnym ich nie zlecają);

– ciąża jest skutkiem gwałtu, lecz tylko do 12 tygodnia od poczęcia (czyli, zanim biedna dziewczyna doczeka końca postępowania policyjnego jest już po fakcie).

Wniosek jest smutny. Szanse na aborcję w Polsce są bardzo małe, dlatego większość kobiet decyduje się na tzw. turystykę aborcyjną do krajów europejskich z mniej restrykcyjnymi przepisami. Wolą pojechać za granice, zapłacić sporo więcej i mieć pewność że wszystko pójdzie dobrze, a nie w Polsce, jeszcze się obawiać że później będą problemy z zajściem w upragnioną ciążę.

Kościół i tak podnosi głos przy każdej wzmiance o aborcji, że nie wolno zabijać człowieka. Najzabawniejsze w tym jest to, że najgłośniej krzyczą panowie duchowni, którzy niewiele wiedzą o rodzinie, o dzieciach, o bólu związanym z przyjściem na świat dziecka zdrowego czy obarczonego chorobą genetyczna. To nie duchowni muszą się martwić, co dać dziecku do jedzenia jak ledwo na opłaty starcza. To nie oni kupują co roku nowe książki do szkoły, bo stare nie mogą być, bo brata czy siostrę uczyli się u „innej Pani”. A jeśli już o duchownych mowa, to czemu zabraniając aborcji nie dopuszczą do swych ciasnych umysłów, że żyjemy w XXI wieku i antykoncepcja jest potrzebna, zwłaszcza wykłady na jej temat w szkole. Wykłady, ale nie prowadzone przez duchownego (a tak to z zasady jest), tylko przez osobę z poza szkoły np.: lekarza, pielęgniarkę.

W większości krajów Unii Europejskiej aborcję dopuszcza się na życzenie kobiety do 3 miesiąca ciąży, po tym okresie mamy Polskie 3 warunki – plus jeden – sytuacja społeczna matki.

Nie dziwi więc fakt, że Polki wolą turystykę aborcyjną. A wystarczy trochę rozsądku oraz zdrowej kalkulacji i zmiany przepisów – jeśli tylko zakneblujemy głos kościoła.

Każda kobieta postępuje w zgodzie z własnym sumieniem ale wyboru nie wolno jej narzucać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *